2008 był prze­ło­mo­wym rokiem nie tylko dla USA, ale także dla całego mar­ke­tingu poli­tycz­nego. Wybor­czy wyścig o urząd pre­zy­denta wygrał Barack Obama. Stał się tym samym pierw­szym afro­ame­ry­kań­skim pre­zy­den­tem USA. Obama zapi­sał się w histo­rii rów­nież za sprawą spój­nej kam­pa­nii skon­cen­tro­wa­nej na świet­nie opra­co­wa­nej marce oso­bi­stej.

Od niemalże dekady, kampania z hasłem Yes We Can” w tle, nieprzerwanie stanowi inspiracje dla spin-doktorów i sztabowców marzących o powtórzeniu sukcesu Obamy. Jak na tym tle, wyglądają działania podejmowane przez naszych lokalnych polityków i ich speców od marketingu? Otóż zaskakująco – nie najgorzej. Sami jednak zobaczcie oraz oceńcie brandingowe podsumowanie #Wybory2015.

Bronisław Komorowski

Zacznijmy od urzędującej głowy państwa. Branding Bronisława Komorowskiego jest taki jakiego się spodziewałem. Zachowawczy, bez szaleństw oraz na wskroś polski. Przekaz jest prosty: powaga, patriotyzm, doświadczenie. Osobiście razi mnie logo w formie kokardy narodowej. Pomimo zasług w pro­mo­cji kokardy przez Bro­ni­sława Komo­row­skiego, wolał­bym aby sym­bole aspi­ru­jące do miana naro­do­wych, nie były przy­własz­czane przez poszcze­gólne osoby. Jedy­nym wize­run­ko­wym sza­leń­stwem jest zasto­so­wa­nie hash­tagu #popie­ram­Ko­mo­row­skiego, jako ofi­cjal­nej nazwy kam­pa­nii kan­dy­data. Kolorystyka czerwono-biało-grafitowa wzmacnia pożądany kierunek myślenia o kandydacie. Hasło podobnie jak kolorystyka budują skojarzenia wyróżniające Komorowskiego na tle konkurencji. Wyróżniają cechy osobiste kandydata, człowieka wzbudzającego zaufanie, w sile wieku oraz z dużym dorobkiem zawodowym i życiowym. Z drugiej strony hasło sprawia wrażenie przypadkowego połączenia dwóch słów. Jest przy tym długie i trudne do zapamiętania. Strona internetowa stanowi całkiem dobrą wizytówkę kandydata. Nie jest to szczyt mar­ke­tingu inter­ne­to­wego, ale warto wyróż­nić stronę za dużą ilość tre­ści w for­mie video. Ta forma treści przewija się również w kanałach społecznościowych kandydata tzn. na Facebooku, Twitterze oraz YouTube.

Komorowski

Bronisław Komorowski jako znana marka

Gdyby Bronisław Komorowski był marką, to w moim uznaniu, byłby niewątpliwie marką Orlen. Wybór dość jednoznaczny. Orlen podob­nie jak kan­dy­dat, pozy­cjo­nuje się jako marka w pełni pol­ska, silna oraz gwa­ran­tu­jąca na swój spo­sób bez­pie­czeń­stwo milio­nom klien­tów.

Andrzej Duda

Gdyby otoczka wizerunkowa była jedynym kryterium wyboru, to Andrzej Duda byłby moim murowanym kandydatem. Zacznę od tego, że branding Andrzeja Dudy jest spójny, współczesny, z charakterem i przede wszystkim dobrze dopasowany do kandydata – stosunkowo młodego, szerzej nieznanego polityka. Wizu­al­nie jest mocno, męsko, dyna­micz­nie, ale pozy­tyw­nie. Zdjęcia bez krawatu, z delikatnym uśmiechem wzbudziły we mnie sympatię. Skosy, ostre krawędzie, prosta typografia wzmacniają ideę przewodnią kandydata jaką ma być „przyszłość”. Ser­wis inter­ne­towy jest moim zda­niem naj­lep­szym tego typu ser­wi­sem nie tylko w trak­cie obec­nych wybo­rów, ale w sze­roko rozu­mia­nej branży poli­tycz­nej. Wizualna spójność zachowana jest również w licznych kanałach społecznościowych. Na uwagę zasłu­guje rów­nież fakt nie­obec­no­ści w kam­pa­nii pre­zesa Kaczyń­skiego oraz mar­gi­na­li­za­cja komu­ni­ka­cyjna macie­rzy­stej par­tii. Jestem pewien, że ta PR-owa zagrywka z pewnością pomoże kandydatowi. Nazwa marka w praktyczny sposób została oparta na imieniu i nazwisku kandydata. Również tutaj powstał oficjalny hashtag #AndrzejDuda2015. Jednak jest on elementem pobocznym, delikatnie wspierającym markę. Hasło stosunkowo bardziej kreatywne i sprawiające wrażenie przemyślanego. Hasło jest sto­sun­kowo bar­dziej kre­atywne i spra­wia­jące wra­że­nie prze­my­śla­nego. Z dru­giej strony, jest do bólu pate­tyczne i trąci myszką. Dla­tego ciężko powie­dzieć, aby zro­biło ono na mnie pozy­tywne wra­że­nie.

Andrzej Duda jako znana marka

Andrzej Duda to Solaris lub Pesa. W przeciwieństwie do oficjalnego autobusu kandydata – marki Autosan – to właśnie te marki w moim przekonaniu lepiej odzwierciedlają kandydata. To młode, dyna­miczne marki z pol­skim rodo­wo­dem, odważ­nie patrzące w przy­szłość. To także marki zorientowane na kwestie designu i dbające o swój wizerunek.

duda

 

Magdalena Ogórek

Wystawiając Magdalenę Ogórek w wyborach prezydenckich, Sojusz Lewicy Demokratycznej niczym kaskader chodzi po cienkiej lini zawieszonej nad przepaścią. Wybór mało rozpoznawalnej młodej osoby, z niedużym bagażem zawodowego doświadczenia w dodatku o nieprzeciętnej urodzie to na pewno ryzykowna decyzja. Ale czy nieprzemyślana? Nie sądzę.

Jaka jest marka Magdaleny Ogórek? Zewnątrz i wewnątrz brakuje jej spójności. Kandydatka wywodząca się z partii społecznie wrażliwiej zapomina, że nie strój od La Mani zdobi człowieka. Również uroda kandydatki zdaje się być solą oku sztabowców, którzy na każdym kroku starają się przypominać wyborcom o naukowym tytule dr Ogórek.

Pod względem wizualnym jest gorzej niż źle. Linia wizualna z dominującym jasnym błękitem nie wzbudza zaufania. Razi dobór kolorów, liternictwa oraz zdjęć. Sama strona kandydatki jest chaotyczna, mało atrakcyjna i kompletnie niefunkcjonalna. Wszystko to tworzy wrażenie, że poszczególne trybiki w tej maszynie nie działają.

Są jednak elementy wizerunku marki Magdaleny Ogórek, które doceniam. To przede wszystkim oparcie kampanii o konsekwentne powtarzany komunikat w formie postulatu zmiany, napisania na nowo prawa i stworzenia odpowiednich warunków dla młodych Polaków. Główny postulat oddaje również dobrze skrojone hasło kandydatki. „Polska od nowa” zasługuje na swoisty copywriterski laur za swoją prostotę oraz przekaz wspierający główne przesłanie.

Magdalena Ogórek jako znana marka

Magdalenie Ogórek blisko do marki Volvo. Nie, nie piję do urody kandydatki. Porównanie wynika z konsekwencji w przekazywaniu swojego przesłania. Nowe prawo jest dla Magdaleny Ogórek, tym czym bezpieczeństwo dla Volvo.

ogorek

Janusz Palikot

Pali­kot przy­zwy­czaił nas do dobrego bran­dingu, nie tylko wła­snej osoby, ale rów­nież ini­cjo­wa­nych przez sie­bie pro­jek­tów poli­tycz­nych. Nie zawiódł nas więc przy okazji tegorocznych wyborów prezydenckich. Świeża, poma­rań­czowa oraz mini­ma­li­styczna linia wizualna, oparty na liter­nic­twie, stała się już zna­kiem roz­po­zna­wal­nym Pali­kota. Strona internetowa kandydata jest przykładem na to, że serwisy polityczne mogą być zwięzłe i nieprzegadane. Dobra fotografia (zobaczcie te zdjęcie z rodziną!) oraz video to również elementy, które bezsprzecznie wyznaczają dobre praktyki na polskiej scenie marketingu politycznego. Jedynym niezrozumiałym elementem jest niebieska grafika opartega na godle oraz imieniu i nazwisku kandydata. Grafika, rodem z Kancelarii Premiera, psuje spójny i wyłamujący się poza standardy przekaz marketingowy.

Janusz Palikot jako znana marka

Pod względem wizerunku, Januszowi Palikotowi najbliżej do marki Play. Rewolucja, świeżość, niestandardowość to hasła, które w pełni opisują obie marki. Analogii jest jednak zdecydowanie więcej. Obie marki są ostat­nie w pele­to­nie, przy czym obie są naj­bar­dziej uni­kalne na tle kon­ku­ren­cji. To także marki dbające o każdy detal swojego świeżego wizerunku, świadomie wykorzystujące podstawowe elementy składowe każdej marki (np. kolor).

palikot

Oczywiście wybory nie kończą się tylko na tych kandydatach. Pozostali jednak nie wnoszą niczego wartościowego do analizy brandingowej tegorocznych wyborów. W większości komunikacyjnie wysiłki pozostałych kandydatów są w najlepszym razie średnie, żeby nie powiedzieć słabe. Jak zawsze czekam jednak na Wasze oceny. Którego z kandydatów pod względem marketingowym oceniacie najlepiej? Na co lub na kogo zwróciliście uwagę, co doceniacie a co Was wkurza?